Ballada o Janku Wiśniewskim śpiewana przez Kazika Tekst: Chłopcy z Grabówka, chłopcy Kazik - Ballada o Janku Wiśniewskim Kazik - Ballada o Janku Wiśniewskim. kryst_an. SubscribeSubscribed Unsubscribe 5151 CZARNY CZWARTEK: Ballada o Janku Wiśniewskim Kazik Staszewski wykonuje "Balladę o Janku Wiśniewskim" z filmu CZARNY
Provided to YouTube by Independent DigitalBallada o Janku Wiśniewskim · Piotr Cugowski · Krzysztof Dowgiałło · Andrzej Korzyński · Polska Orkiestra Radiowa ·
Превод на песента „Ballada o Janku Wiśniewskim“ на Kazik от полски на италиански Deutsch English Español Français Hungarian Italiano Nederlands Polski Português (Brasil) Română Svenska Türkçe Ελληνικά Български Русский Српски Українська العربية
Tekst piosenki i chwyty na gitarę. Dzisiaj milicja użyła broni. Dzielnieśmy stali, celnie rzucali. Janek Wiśniewski padł! Naprzeciw glinom, naprzeciw tankom. Chłopcy stoczniowcy - pomścijcie druha! Janek Wiśniewski padł! Krwi się zachciało słupskim bandytom.
. Ballada o Janku Wiśniewskim - pieśń, tekst, wykonanie Ballada o Janku Wiśniewskim została napisana jako hołd dla Zbyszka Godlewskiego, który został zastrzelony podczas podróży do pracy w Stoczni Gdyńskiej. W okresie Grudnia 70 stoczniowcy organizowali strajki, po jednym ze strajków pracownicy rozeszli się do domu. Następnego ranka podczas przybycia do pracy zostali ostrzelani przez ZOMO. Autorem Ballady o Janku Wiśniewskim jest Krzysztof Dowgiałło, muzykę do Ballady o Janku Wiśniewskim napisało dwóch autorów. Większą popularnością cieszy się melodia skomponowana przez Andrzeja Korzyńskiego. 1. Chłopcy z Grabówka, chłopcy z Chyloni, Dzisiaj milicja użyła broni. Dzielnieśmy stali, celnie rzucali, Janek Wiśniewski padł. 2. Na drzwiach ponieśli go Świętojańską, Naprzeciw glinom, naprzeciw tankom. Chłopcy stoczniowcy pomścijcie druha! Janek Wiśniewski Jeden zraniony, drugi zabity, Krwi się zachciało słupskim bandytom. To partia strzela do robotników, Janek Wiśniewski Krwawy Kociołek, to kat Trójmiasta Przez niego giną dzieci, niewiasty. Poczekaj draniu, my cię dostaniem. Janek Wiśniewski padł 5. Stoczniowcy Gdyni, stoczniowcy Gdańska, Idźcie do domu, skończona walka. Świat się dowiedział, nic nie powiedział, Janek Wiśniewski padł. 6. Nie płaczcie matki, to nie na darmo, Nad stocznią sztandar z czarną kokardą. Za chleb i wolność i nową Polskę, Janek Wiśniewski padł. 7. Stoczniowcy Gdyni, stoczniowcy Gdańska, Idźcie do domu, skończona walka. Świat się dowiedział, nic nie powiedział, Janek Wiśniewski padł. 8. Nie płaczcie matki, to nie na darmo, Nad stocznią sztandar z czarną kokardą. Za chleb i wolność i nową Polskę, Janek Wiśniewski padł.
„Ballada o Janku Wiśniewskim" miała już kilku autorów – w tym, oprócz tych niezłomnych, jednego donosiciela. Okoliczności jej powstania do dziś są niejasne. Jedno jest pewne – pieśń, w dużej mierze dzięki Andrzejowi Wajdzie, wychowała pokolenie opozycjonistów, stając się ważnym składnikiem mitu „Solidarności". „Chłopcy z Grabówka" (dzielnica Gdyni wymieniona w tekście pieśni) nie nieśli na drzwiach Janka Wiśniewskiego – to nazwisko zmyślił autor słynnego tekstu. W rzeczywistości zabitym był Zbyszek Godlewski, 18-letni pracownik gdyńskiego portu, zastrzelony w okolicach przystanku SKM Gdynia-Stocznia. Tłum niósł jego ciało przez ulicę Świętojańską do Prezydium Miejskiej Rady Narodowej. Do drzwi przybito krzyż. Gdy padła salwa ze strony milicji, drzwi z ciałem pozostawiono na środku jezdni. Tekst „Ballady" przez dziesięć lat powielany był w podziemnej bibule jako utwór anonimowy. W 1980 r. natrafił na niego delegat na I Zjazd „Solidarności" Mieczysław Cholewa. Skomponował muzykę – i w ten sposób pieśń rozpoczęła swoją karierę. Samego Cholewę uznano za jej autora, choć nigdy nie ukrywał, że to nie on ułożył słowa o Janku Wiśniewskim. Ogromną popularność „Ballada" zyskała dzięki Andrzejowi Wajdzie, który kolejną jej wersję – w przejmującym wykonaniu Krystyny Jandy – wykorzystał w filmie „Człowiek z żelaza" (muzykę skomponował Andrzej Korzyński). Tekst filmowy nieco odbiegał od pierwowzoru. Zamiast „to partia strzela do robotników", Janda śpiewała „to władza strzela do robotników", „czarną kokardę" zastąpiono „czerwoną" i pominięto frazę „krwawy Kociołek, to kat Trójmiasta". Jesienią 1980 r., po premierze filmu Wajdy, Stanisław Kociołek został I sekretarzem stołecznego PZPR. Nawet w czasie tzw. karnawału „Solidarności" nie można było głośno mówić o wszystkim. Mijały lata, podczas których wraz z bibułą krążyły po domach Polaków taśmy magnetofonowe z pieśnią o chłopcu niesionym na drzwiach. Nadeszły czasy przełomu. W studiu wyborczym „Solidarności" przed pierwszymi, częściowo wolnymi wyborami 1989 r. wystąpił działacz opozycji Krzysztof Dowgiałło. Stwierdził, że to on ułożył słowa pieśni, a miał to uczynić dokładnie 17 grudnia. Potrafił wskazać świadków, którym pokazał wówczas zapisaną przez siebie kartkę. W ten sposób anonimowa dotychczas „Ballada" zyskała swojego poetę. W latach 90. Cholewa i Dowgiałło porozumieli się co do praw autorskich – ten pierwszy oficjalnie został uznany za autora muzyki, drugi zaś – słów. Mogłoby się wydawać, że na tym zakończy się historia sporów wokół utworu, który stał się ikoną robotniczej rewolty. Nic bardziej mylnego. W grudniu 2014 r. w „Dzienniku Bałtyckim" ukazał się artykuł Piotra Brzezińskiego, historyka z IPN, który wskazuje na podobieństwo między tekstem „Ballady o Janku Wiśniewskim" a starszym o kilkanaście lat wierszem Jerzego Stanisława Fica – gdyńskiego poety. Wspomniany wiersz w warstwie konstrukcyjnej do złudzenia przypomina pieśń o wydarzeniach grudniowych. Słychać ten sam rytm, podobne rymy, w niektórych miejscach te same słowa. Skąd to podobieństwo? Trudno tu uwierzyć w przypadek. Sam Fic twierdzi, że to właśnie on napisał tekst o Janku Wiśniewskim, wzorując się na swoim własnym wierszu. Spór ten prawdopodobnie jest już nie do rozstrzygnięcia. Tymczasem „Ballada" żyje również współcześnie. O Janku Wiśniewskim w 2011 r. zaśpiewał kolejny wykonawca – Kazik Staszewski, a utwór w jego wykonaniu znalazł się w filmie „Czarny czwartek" w reżyserii Antoniego Krauzego. Zupełnie inna stylistyka, ciężkie rockowe brzmienie, lecz podobny jak u Cholewy i Jandy przekaz – mocny i sugestywny. Warto jeszcze wrócić do postaci Mieczysława Cholewy. W 2005 r. publicznie wyznał, że przez wiele lat współpracował z peerelowską Służbą Bezpieczeństwa. Z jednej strony, występując z gitarą, zagrzewał młodych ludzi do walki z komuną, z drugiej zaś donosił na ukrywającego się Bogdana Borusewicza. Autopromocja Specjalna oferta letnia Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc KUP TERAZ — Tekst ballady w pierwszej wersji, niezmienionej jeszcze przez Andrzeja Wajdę Chłopcy z Grabówka,chłopcy z ChyloniDzisiaj milicja użyła broniDzielnieśmy stali i celnie rzucaliJanek Wiśniewski padł. Na drzwiach ponieśli go ŚwiętojańskąNaprzeciw glinom, naprzeciw tankomChłopcy stoczniowcy pomścijcie druhaJanek Wiśniewski padł. Huczą petardy, ścielą się gazyNa robotników sypią się razyPadają dzieci, starcy, kobietyJanek Wiśniewski padł. Jeden zraniony, drugi zabityKrwi się zachciało słupskim bandytomTo partia strzela do robotnikówJanek Wiśniewski padł. Krwawy Kociołek, to kat TrójmiastaPrzez niego giną dzieci, niewiastyPoczekaj draniu, my cię dostaniemJanek Wiśniewski padł. Stoczniowcy Gdyni, stoczniowcy GdańskaIdźcie do domu, skończona walkaŚwiat się dowiedział, nic nie powiedziałJanek Wiśniewski padł. Nie płaczcie matki, to nie na darmoNad stocznią sztandar z czarną kokardąZa chleb i wolność, i nową PolskęJanek Wiśniewski padł.
tekst: Wikipedia ballada napisana na podstawie wydarzeń znanych w historii Polski jako Grudzień 1970. Autorem tekstu (uznawanego często za anonimowy) jest Krzysztof Dowgiałło, muzykę skomponował w roku 1980 Mieczysław Cholewa, muzyk-amator. Ballada mówi o młodym chłopcu zastrzelonym 17 grudnia 1970 roku. W ten sposób uczczono załogę Stoczni Gdyńskiej, która po zakończeniu strajku została ostrzelana w drodze do pracy. Broni maszynowej użyto przeciw robotnikom również w Szczecinie. Janek Wiśniewski nie jest postacią historyczną, to tylko symboliczne imię nadane nieznanej wówczas ofierze działań milicji, zastrzelonej w trakcie starć w rejonie stacji kolejki podmiejskiej Gdynia Stocznia. Ciało Janka Wiśniewskiego, właść. Zbyszka Godlewskiego, elblążanina, który pracował w Gdyni przy przeładunku statków, zostało przeniesione na czele pochodu ulicami Czechosłowacką, Dworcową, 10. lutego i Świętojańską pod siedzibę Prezydium Miejskiej Rady Narodowej przy ulicy Czołgistów (dziś. marsz. Piłsudskiego). W wersji oryginalnej występują słowa "...z czarną kokardą" , natomiast w filmie Andrzeja Wajdy "Człowiek z żelaza" Krystyna Janda śpiewa zmienioną wersję "...z czerwoną kokardą". "Krwawy Kociołek" wymieniony w 5. zwrotce to Stanisław Kociołek, przez wyrażenie "kat Trójmiasta" skojarzony z okrutnymi zarządcami polskich miast okupowanych przez Niemcy w czasie II wojny światowej. Grabówek i Chylonia to nazwy dzielnic Gdyni. Nawiązaniem do Ballady jest obrazoburcza scena z filmu Władysława Pasikowskiego Psy, w której pieśń ta śpiewana jest przez pijanych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. O rozgłosie, jaki odniosła ballada świadczy fakt, iż po upadku komunizmu ulicę Czechosłowacką nazwano imieniem Janka Wiśniewskiego. Również w Gdańsku jedna z ulic nosi imię Wiśniewskiego. tekst: Krzysztof Dowgiałło muzyka: Mieczysław Cholewa wykonanie: Mieczysław Cholewa Chłopcy z Grabówka, chłopcy z Chylonii, Dzisiaj milicja użyła broni, Dzielnieśmy stali i celnie rzucali. Janek Wiśniewski padł. Na drzwiach ponieśli go Świętojańską Naprzeciw glinom, naprzeciw tankom. Chłopcy stoczniowcy, pomścijcie druha, Janek Wiśniewski padł. Huczą petardy, ścielą się gazy, Na robotników sypią się razy, Padają dzieci, starcy, kobiety, Janek Wiśniewski padł. Jeden zraniony, drugi zabity, Krwi się zachciało słupskim bandytom, To partia strzela do robotników, Janek Wiśniewski padł. Krwawy Kociołek to kat Trójmiasta, Przez niego giną dzieci, niewiasty. Poczekaj, draniu, my cię dostaniem, Janek Wiśniewski padł. Stoczniowcy Gdyni, stoczniowcy Gdańska, Idźcie do domu, skończona w
Czytaj cały tekst: Kto naprawdę napisał o tym, że Janek Wiśniewski padł? Krzysztofa Dowgiałłę pamiętam z sierpniowego strajku. Wąsaty architekt w koszuli w kratę siedział pod oknem w Sali BHP. Mężczyzn w kraciastych koszulach z wąsami było w stoczni wielu, ale architektów - wręcz przeciwnie, więc dziennikarze chętnie go przepytywali, by poznać nie tylko robotniczy punkt widzenia. - Mam jeszcze tę koszulę - śmieje się, gdy rozmawiamy w jego pracowni w Gdyni. Wtedy nie zapytałam go o "Balladę o Janku Wiśniewskim", bo nie wiedziałam, że jest jej autorem. W strajkowych publikacjach pojawiało się wiele tekstów anonimowych, piosenki i rysunki powstawały spontanicznie, z wewnętrznej potrzeby, jak dziś wpisy na Facebooku. Młodszym wyjaśnię, że autorzy nie podpisywali ich z obawy o własne bezpieczeństwo. O tym, że to jemu zawdzięczamy dramatyczną piosenkę o Grudniu '70, usłyszałam dopiero podczas kampanii wyborczej wiosną roku 1989. Wtedy, dziewiętnaście lat wcześniej, Krzysztof Dowgiałło pracował w Gdyni, w Miastoprojekcie, który mieścił się w barakach przy skwerze Kościuszki. Był świeżo po kilkuletnim pobycie za granicą i pracy w pracowniach architektonicznych w Anglii, Francji i Algierii. Młody, zdolny, pełen zapału. Siedemnastego grudnia dotarł z Sopotu tylko do przystanku Wzgórze Nowotki. Dalej kolejka nie jechała. Pasażerowie wysypali się z peronu na ulice i zamarli z przerażenia, widząc obraz znany nam dziś z archiwalnych zdjęć i filmów: Świętojańską niesiono na drzwiach zabitego chłopca z bandażem na głowie. Ktoś trzymał zakrwawioną polską flagę, wokół latały kamienie, a właściwie bryły węgla, bo zatrzymano także pociąg ze Śląska, a demonstranci użyli tej amunicji przeciw milicjantom i zomowcom atakującym ludzi pałkami. Tłum się cofał, po chwili jednak znów wracał, jak morska fala. Krążące nisko helikoptery dodawały całej scenie dodatkowego dramatyzmu, zagłuszając warkotem krzyki, jęki i przekleństwa. Krzysztofowi udało się jakoś stamtąd wydostać. Dotarł pod kościół franciszkanów i stamtąd okrężną drogą do biura. Wieczorem pojechał do Wrzeszcza, bo w mieszkaniu Janusza Kowalskiego w trójkę, z Januszem właśnie i Andrzejem Romanowskim, pracowali nad konkursowym projektem na śródmieście Katowic. Kolegów jeszcze nie było, więc usiadł przy desce i mając przed oczami koszmarne sceny z Gdyni, o których nie mógł przestać myśleć, napisał: Chłopcy z Grabówka, chłopcy z Chyloni/ Dzisiaj milicja użyła broni/ Dzielnieśmy stali i celnie rzucali/ Janek Wiśniewski padł… Na drzwiach ponieśli go Świętojańską…Imię i nazwisko zabitego chłopca wymyślił na poczekaniu, bo nikt przecież nie wiedział, jak się naprawdę nazywał. Andrzejowi Romanowskiemu wiersz się nie spodobał. Powiedział, że za dużo w nim nienawiści, czy coś takiego. Następnego dnia Krzysztof poprosił sekretarkę w biurze o przepisanie wiersza w kilku egzemplarzach i rozdał kopie kolegom, do których miał zaufanie.***W roku 1980 balladę przeczytał w podziemnym wydawnictwie Mieczysław Cholewa, obecny, tak jak Krzysztof Dowgiałło, na strajku w stoczni. Skomponował do niej muzykę i zaczął śpiewać, budząc zachwyt strajkujących, bo piosenka chwytała za serce i wyciskała łzy z oczu, zaś refren "Janek Wiśniewski padł" sprawiał, że ciarki przechodziły po krzyżu. Tragiczne wydarzenia Grudnia '70 wielu miało w pamięci i nie było pewności, czy partia znów nie zacznie strzelać do robotników. W końcu podpisano porozumienia, ale jak mówił partyjny dygnitarz w filmie Andrzeja Wajdy "Człowiek z żelaza", był to tylko świstek papieru. Dowgiałło przyznał się do autorstwa ballady dopiero, gdy okazało się, że w filmie Wajdy jako autor tekstu figuruje Mieczysław Cholewa. Joanna Wojciechowicz, która pracowała w biurze MKZ Zarządu Regionu NSZZ Solidarność, tak to zapamiętała:"Wczesną wiosną zgłosił się pan Krzysztof Dowgiałło i poprosił o rozmowę z panem Mieczysławem Cholewą w mojej obecności. Powiedział, że napisał ten wiersz pod wpływem wydarzeń Grudnia '70. Pan Cholewa początkowo kwestionował autorstwo: Teraz to każdy może tak powiedzieć. A gdzie są dowody? I kto to może potwierdzić?". Sprawa została w końcu załatwiona polubownie, Cholewa przyznał, że nie napisał ballady, a Dowgiałło zrezygnował z tantiem, które tamten otrzymywał do tej pory. Zmieniał Polskę. Działał w Solidarności, był członkiem Zarządu Regionu i delegatem na I Krajowy Zjazd w Olivii. Należał do tzw. Gwiazdozbioru, czyli do zwolenników Andrzeja Gwiazdy.***W stanie wojennym Krzysztof Dowgiałło zachowywał się dzielnie - opowiada mi Bogdan Borusewicz. - 15 i 16 grudnia 1981 r. wziął udział w strajku w Stoczni Gdańskiej, a niewielu wtedy było takich odważnych. Nie uciekł, gdy czołgi sforsowały stoczniową bramę, i został aresztowany jako jeden z przywódców strajku. Dostał cztery lata więzienia i wyrzucono go z pracy. Gdy w 1983 r. wyszedł z Potulic, natychmiast włączył się w działalność podziemną. Był moją prawą ręką. Odpowiadał za finanse, przechodziły przez jego ręce duże sumy, które Solidarność podziemna dostawała z zagranicy. Współorganizował podziemne radio, związał się z grupą Gryps, odpowiadał za kontakty z drukarniami. Wszedł do Regionalnej Komisji Koordynacyjnej. Nie oszczędzał się. Był zaufanym człowiekiem do trudnych akcji. Skromny, rozsądny, bezgranicznie uczciwy, wprost kryształowy - ocenia Borusewicz. - Czy wiedziałem, że jest autorem ballady? Owszem, powiedział mi o tym w stanie aresztowaniu Borusewicza Krzysztof Dowgiałło razem z Lechem Kaczyńskim kierował Regionem Gdańskim. Udział w strajku w 1988 roku był konsekwencją tej działalności. - Spałem wtedy z Wałęsą na styropianie - uśmiecha się. W 1989 roku, jako kandydat Komitetu Obywatelskiego Solidarność przy Lechu Wałęsie, dostał się do Sejmu zwanego kontraktowym. W latach 1989-1993 był wiceprzewodniczącym Światowej Konfederacji Pracy.***W 2007 roku odbyła się rozprawa w Sądzie Rejonowym w Sopocie. Po przedstawieniu dowodów Krzysztof Dowgiałło został prawomocnie autorem ballady. Pokazuje mi plik papierów. Helena Czyżowa, inżynier sanitarny, pracowała z Dowgiałłą w Miastoprojekcie: "Doskonale pamiętam wiersz pod tytułem »Ballada o Janku Wiśniewskim«, który podawano sobie z rąk do rąk w naszym biurze zaraz po 17 grudnia 1970 roku. Nie wiedziałam wówczas, że jego autorem jest mój szwagier Krzysztof Dowgiałło. Usłyszałam o tym znacznie później od kolegów z naszego biura". Profesor Czesław Tumielewicz był zatrudniony w Miastoprojekcie jako asystent: "Potwierdzam autorstwo wiersza »Janek Wiśniewski padł«, napisanego w grudniu 1970 roku przez kolegę Krzysztofa Dowgiałło. Kilka dni po dramatycznych wydarzeniach, gdy nie było nikogo, poza mną i Krzysztofem, w pokoju, odczytał mi z karteczki wiersz. Był to tekst znany potem jako piosenka »Janek Wiśniewski padł«. Nie podobał mi się wówczas, pamiętam, że napisany był tradycyjnie, z rymami. Dopiero później, gdy zaistniał publicznie w piosence, doceniłem jego wielkość. Byłem dumny, że autorem jest mój przyjaciel, ale nie dzieliłem się z nikim tą wiadomością, by nie narażać go na represje ze strony ówczesnych władz.".Wydawało się więc po latach, że sprawa jest jasna. Ale nagle pojawił się kolejny autor, Jerzy Fic. Swoją wersję wydarzeń przedstawił historykom z Instytutu Pamięci Narodowej. Twierdził, że napisał balladę wiosną 1971 roku. W grudniu '70 był świadkiem strzelaniny na przystanku Gdynia Stocznia. To z domu, w którym mieszkał, uczestnicy pochodu wyjęli drzwi, na których ponieśli ciało Janka Wiśniewskiego. Opowiadał o kawiarni Sezam, w której zbierali się po robocie stoczniowcy, a on zajmował się zaopatrzeniem i szatnią. Przy piwie ktoś poprosił go o napisanie piosenki. Zaczął: "Chłopcy z Grabówka…", bo stamtąd pochodził. I teraz historycy z IPN przeżywają rozterki. - Mamy słowo przeciwko słowu - mówi mi Piotr Brzeziński. Oba zeznania są równie wiarygodne. Relacja Fica jest spójna, zaś język ballady bliższy jest językowi robotnika niż architekta. Poza tym nie wierzę - ciągnie - że wiersz powstał 17 grudnia wieczorem. Bo skąd Dowgiałło miałby wtedy wiedzieć, że "świat się dowiedział, nic nie powiedział"? Fic napisał kilkaset wierszyków, to przemawia na jego korzyść, a Dowgiałło tylko ten Przez całe życie pisałem wiersze - mówi mi Dowgiałło, zirytowany, że znowu musi dowodzić, iż nie jest wielbłądem. Gdyby Brzeziński zajrzał na przykład do "Toposu", mógłby je nawet przeczytać i przeprowadzić wnikliwą analizę filologiczną, jak to robi jego kolega z IPN Piotr Szubarczyk w przypadku jakiegoś propagandowego wiersza Fica, napisanego w latach 50., gdy służył w Ludowym Wojsku Polskim. Moja piosenka wzorowana jest - powiedziałbym naukowcom z IPN, którzy przeprowadzają swoje znakomite analizy - na podwórkowej balladzie "Żył sobie kiedyś hrabia z hrabiną/ on zwał się Rodryg, ona Francesca,/ a niedaleko za ich meliną/ mieszkała sobie jedna Wiśniewska". Język stylizowany na potoczny ma stworzyć wrażenie, że jest to autentyczna ballada ludowa, a autor utożsamia się ze stoczniowcami, jest jednym z chłopców z Grabówka i Chyloni. Może to wyjaśnienie przyda się pracownikom naukowym IPN do nowych analiz?- Czytał pan książkę "Na ulicach Gdyni - 17 grudnia 1970 roku", napisaną przez Andrzeja Fica, bratanka Jerzego, którą rekomenduje pan w "Rejsach"? - pytam Piotra Jerzy Fic stawia tam też nową, "interesującą" tezę, że na drzwiach niesiono mężczyznę o nazwisku Jan Wiśniewski. Słyszał, że ktoś wołał: zabito Wiśniewskiego! Zabito Janka! Czy na tej podstawie IPN będzie prowadzić nowe śledztwo? Będzie rewidować dotychczasowe ustalenia? Czy dla IPN ta książka jest wiarygodnym świadectwem tego, co wydarzyło się w Gdyni?- No, wie pani, sądzę, że książka jest nierówna. Drugą jej część uważam za znacznie słabszą. Na liście poległych nie ma zresztą nazwiska Wiśniewski. To mało prawdopodobna hipoteza…A ja nie rozumiem, dlaczego świadectwa Czesława Tumielewicza czy Heleny Czyżowej i Andrzeja Romanowskiego nie mają wartości dla pracowników IPN. Telefonuję do Andrzeja Romanowskiego. - To jakieś szaleństwo, że znów podważa się autorstwo Dowgiałły! Może za kilka lat pojawi się jakiś kolejny autor i IPN będzie się znów nim zajmować? Potwierdzam, że Dowgiałło czytał mi wiersz o Janku Wiśniewskim w grudniu 1970 roku. Wiele lat minęło, ale to nie był przecież zwyczajny grudzień... Podobno powiedziałem Krzysztofowi, że za dużo w jego wierszu nienawiści, ale tego już nie dalej od wydarzeń, tym więcej bohaterów i ta sprawa budzi niesmak - mówi mi Czesław Nowak, portowiec, były opozycjonista i więzień polityczny, który razem z Krzysztofem Dowgiałłą od 1989 roku zasiadał w Sejmie jako członek Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego. - Krzysztof to człowiek honoru! Nie przypisałby sobie cudzego tekstu![email protected]
ballada o janku wiśniewskim tekst